Japonia - Konkurs Toyoty

JAPONIA. Słysząc tę nazwę, nasuwają nam się na myśl pewne obrazy, które kojarzymy wyłącznie z tym krajem. Dla niektórych może być to kiczowata, obciekająca fluorescencyjnymi barwami manga, dla innych sumo, sushi i zielona herbata, albo najnowocześniejsze technologie i metropolie jak z Księżyca. Dla mnie Japonia to przede wszystkim wielka przygoda i niesamowite życiowe doświadczenie!

Wszystko zaczęło się w zeszłym roku, gdy na zajęciach plastycznych dowiedziałem się o konkursie organizowanym przez Toyotę, gdzie zadaniem było narysowanie swojego auta marzeń. Ostatecznie okazało się, że w etapie krajowym zająłem II miejsce, a mój rysunek poleciał do Japonii, by zmierzyć się z innymi pracami. Wiadomość o wynikach jaką dostałem wprowadziła mnie w niezwykłą euforię, a jednocześnie, paradoksalnie, czułem niedosyt i lekkie rozczarowanie. Zostałem bowiem finalistą konkursu, jednak nie zakwalifikowałem się do grona szczęściarzy – laureatów, którzy zostali zaproszeni na rozdanie nagród i wycieczkę do kraju kwitnącej wiśni.

Zgodnie ze znanym powiedzeniem: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, ten fakt jedynie zmotywował mnie do wzięcia ponownego udziału w tymże konkursie. Faktycznie i tym razem przelałem na papier wizję mojego samochodu marzeń, która spodobała się jury edycji krajowej (III miejsce) oraz jury w edycji międzynarodowej. Szczęśliwie zdobyłem tytuł laureata oraz nagrodę w postaci wyjazdu do mojej wymarzonej Japonii wraz z rodzicami w sierpniu bieżącego roku.

Wyjazd trwał zaledwie 7 dni – lecz był to niesamowity tydzień, podczas którego wiele się nauczyłem i wiele zaobserwowałem. Poznaliśmy Japonię od strony luksusu i najwyższych standardów, ponieważ Toyota chciała zapewnić jak największy komfort swoim laureatom. Było to niesamowitym doświadczeniem, choć mam nadzieję że poznam kiedyś ten kraj od strony zwyczajnego turysty.

Pierwszy dzień po przylocie spędziliśmy w Nagoi (położonej około 400 km na pd. – zach. od Tokio). Mieszaliśmy w najwyższym 59 piętrowym hotelu Mariott, mieliśmy tak niesamowity widok z panoramicznych okien, że trudno było oderwać mi nos od szyby. Czy potrafilibyście wyobrazić sobie uczucie jakie mi towarzyszyło? Ja – kilkucentymetrowa szyba – i Nagoja - „betonowa dżungla wieżowców” pocięta piętrowymi estakadami i torami Shinkansenów aż po sam horyzont. Czysta kontemplacja tego odmiennego świata … W tym dniu zrobiliśmy sobie spacer po mieście, odwiedzając tajemnicze sklepy z japońską herbatą, buddyjską świątynię Ossu Kannon i wiele ciekawych zakamarków, które skrywa Nagoja. Wieczorem zakosztowaliśmy tradycyjnej japońskiej kuchni w hotelowej restauracji, upozorowanej na starą wioskę z chatkami z papieru i bambusa. Potrawy jakie były nam serwowane przekraczały nasze pojęcie o azjatyckiej kuchni,a całe partytury smaków oraz rytualne podanie są niesamowitymi wspomnieniami.

Następny dzień rozpoczął się przyjęciem rozpoczynającym oficjalnie całą przygodę. Była to dobra okazja do zapoznania się z innymi laureatami, którzy pochodzili ze wszystkich zakątków świata. Zwiedziliśmy stary zamek Szogunów oraz muzeum Toyoty. Kolejnym punktem dnia był przejazd jednym z najszybszych pociągów świata – Shinkansenem do stolicy Nipponu. Kolejne cztery dni spędziliśmy w cudownym Tokio. Mieszkaliśmy w niesamowitym hotelu wybudowanym na sztucznej wyspie z widokiem na całe miasto. Był to bardzo aktywnie spędzony czas „naszpikowany” atrakcjami, które trudno sobie wymarzyć. Jedliśmy tradycyjną tempurę (kawałki batatów, lub innych warzyw, albo owoce morza otulone ciastem naleśnikowym smażone na głębokim tłuszczu) na stateczku Yokatabune płynącym po Zatoce Tokijskiej; uczestniczyliśmy w tradycyjnej ceremonii parzenia japońskiej herbaty i sztuki składania papieru - origami w szintoistycznym kompleksie świątynnym; zwiedzaliśmy muzeum i braliśmy udział w warsztatach malowania metodą japońskiej artystki Chichiro Iwasaki; jeździliśmy na rikszach z widokiem na najwyższą wieżę telewizyjną świata – Tokyo Skytree (634 m), własnoręcznie robiliśmy japońskie łakocie oraz zwiedzaliśmy najsłynniejszą tokijską świątynię w dzielnicy Asakusa.

Jednym z najważniejszych, a jednocześnie bardzo ekscytującym punktem naszego pobytu była ceremonia wręczenia nagród, bowiem nie wiedzieliśmy, jakie miejsca zajęliśmy. Nie było to ujawnione, wiedzieliśmy tylko, że jesteśmy laureatami konkursu. Wydarzenie miało miejsce na sztucznej wyspie Odaiba (na której z resztą mieszkaliśmy), a konkretniej w salonie Toyoty: Megaweb. Choć tak naprawdę wyniki nie miały dla mnie większego znaczenia, ponieważ i tak byłem szalenie wdzięczny za wszystko co mnie spotykało, to był to bardzo emocjonujący moment. Serce waliło mi jak młot aż do „zbawiennych” słów – „Antoni Ruszkiewicz from Poland – silver award!”. (srebrna nagroda – II miejsce na świecie w kategorii 13-15 lat). Byłem i jestem niesamowicie szczęśliwy, bo ten fakt jest dowodem na to, że ludzie mają zdolność kreacji, a ja wykreowałem sobie moją afirmacją ten sukces.

Reasumując, moje doświadczenie można postrzegać na różne sposoby. Myślę, że jednym z ważniejszych aspektów jakie wyniosłem z tej wycieczki, to przyjaźnie jakie zostały zawiązane i stale są utrzymywane. Podczas pobytu w Japonii mogłem zweryfikować to jak cywilizacje europejskie postrzegają Japończyków jako naród z wszystkimi ich zwyczajami, przyzwyczajeniami, może w pewnym aspekcie dziwacznością. Przekonałem się, że mity o japońskich toaletach to prawda, a tamtejsza młodzież rzeczywiście żyje w kolorowym świecie mangi i anime, że Japonia to kraj wielkich kontrastów – skonfrontowanie największych metropolii świata z dzikimi lasami i górami wyspy Honsiu, klasycznego wzornictwa Hokusaia z komiksowym kiczem, ekspansywnej nowoczesności z ginącą tradycją i dziedzictwem kulturowym gejsz, sumo i kwiatów wiśni.

Mouichido Nihon ni kaeritai desu !