Szwecja - relacja z wymiany

W dniach 25.09-02.10.2013 odbyła się pod kierownictwem pani Joanny Mateusiak i pani Ewy Świerkot kolejna wymiana naszych uczniów ze szkołą partnerską w Vasteras w Szwecji.

Zapraszamy do przeczytania wrażeń naszych uczniów oraz obejrzenia zdjęć.

Cała grupa w Sztokholmie

"Niesamowita szkoła"

D- dziennikarz

A- Ania (uczestniczka wymiany)

Dla uczniów naszej szkoły przełom września i października z pewnością był niezapomniany. w końcu nadeszła upragniona wymiana uczniów ze szkołą w Szwecji. Właśnie z jedną z uczestniczek tej wymiany przeprowadziłam dziś wywiad. Jest nią Ania, uczennica klasy 3a.

D: Witaj Aniu, chciałam z tobą porozmawiać na temat szwedzkiej szkoły. Słyszałam, że uczniowie zwracają się tam do nauczycieli po imieniu.

A: Tak, to prawda. Początkowo byłam w szoku, gdy uczniowie na korytarzu wołali nauczycieli po imieniu, ale najbardziej zdziwiłam się słysząc, że do dyrektora szkoły również zwracali się per "ty". Sama nie wiem, czy to dobry zwyczaj. Wydaje mi się, że nie do końca. Zwroty "proszę Pana, Pani" nadają pewien dystans, co wiąże się z większym szacunkiem i respektem.

D: Myślę, że masz rację, a co sądzisz o lekcjach, które w Polsce teoretycznie istnieją, lecz w szkołach nie ma warunków do realizacji ich. Mam na myśli robótki ręczne, prace w drewnie i gotowanie.

A: Och, sądzę, że są niesamowite. Sale do tych zajęć są świetnie wyposażone. Uczniowie miło spędzają tam czas, a przy okazji uczą się wielu przydatnych rzeczy. W przyszłości na pewno ułatwi im to życie.

D: Może opowiesz mi coś więcej o szkole, jako o samym budynku.

A: Oczywiście. Rozłożona jest ona na bardzo dużym, zielonym obszarze. Ma świetnie wyposażoną, ogromną salę gimnastyczną, kafeterię, w której uczniowie mogą spędzać przerwy i funkcjonalną stołówkę.

D: A co z obiadami, są smaczniejsze niż w Polsce?

A: Są zdecydowanie inne, a funkcjonują na zasadzie "bufetu szwedzkiego". Uczniowie wybierają sobie co chcą zjeść, a po dokładki mogą podchodzić, aż najedzą się do syta. Co ciekawe, obiady opłaca wszystkim uczniom państwo.

D: O, to rzeczywiście duży plus. Na koniec mam jeszcze jedno, chyba najważniejsze pytanie: - jak odebrałaś skomputeryzowany system nauczania?

A: W dzisiejszych czasach w życiu ucznia komputery są niesamowicie przydatne, ale nie jestem przekonana, co do konieczności używania ich na każdej lekcji. W końcu pisząc ręcznie, uczymy się nie popełniać błędów (bo słownik sam nie poprawi ich po nas) i wyrabiamy sobie własny charakter pisma, co myślę, że też jest ważne. Oczywiście świetnie, że komputery kupowane są przez szkole i uczniowie otrzymują je na użytek własny, a po ukończeniu  szkoły mogą je odkupić za jedyne 150 zł, ale wydaje mi się, że są używane zbyt często.

D: Dziękuję Ci za ten niesamowicie interesujący wywiad. Mam nadzieję, że kiedyś wybiorę się na wycieczkę do Szwecji.

A: Ja też dziękuję i również mam taką nadzieję.

Ania Halek kl. 3a

Na szwedzkiej ziemi

Szkoła w Szwecji

Podczas wymiany uczniów do Szwecji mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda tam szkoła. Zwiedziliśmy kilka klas i uczestniczyliśmy w niektórych lekcjach. Zobaczyliśmy, że tamta szkoła całkiem różni się od naszej.

Po pierwsze warto wspomnieć, że każdy uczeń w szwedzkiej szkole ma swojego laptopa. Korzysta z niego podczas lekcji, zamiast podręcznika i odrabia na nim zadania domowe.

Po drugie, w tamtej szkole nie ma dzwonka. Lekcja ma określony czas, ale nauczyciel może ją przedłużyć bądź skrócić. Nie ma też takich przerw, jak u nas. Związane jest to z długością lekcji. Każda klasa ma przerwę w innym czasie. Uczniowie idą wtedy do tzw. świetlicy, gdzie mogą zjeść drugie śniadanie, napić się, posiedzieć na wygodnych kanapach i porozmawiać, zagrać w bilard lub obejrzeć telewizję.

W Szwecji uczniowie mają kilka przedmiotów, których nie mamy w Polsce. Są to lekcje gotowania, szycia i stolarstwa. Uczą się na nich, jak upiec chleb, uszyć szalik czy zrobić sobie tabliczkę z imieniem z drewna. Nie mają oni jednak lekcji informatyki.

Moim zdaniem szwedzka szkoła ma plusy i minusy. Nie chciałabym do takiej chodzić, ponieważ uważam, że nie mogłabym się tam skupić i niczego bym się nie nauczyła z powodu dużego rozluźnienia na lekcjach, ale bardzo ciekawym przeżyciem było zobaczenie jej i uczestniczenie w kilku zajęciach.

Martyna Wasiołka Kl. 3a